poniedziałek, 18 maja 2015
2015-05-18
I się skończyło. Nie chciał mnie jako kogoś kto będzie obok niego, kto będzie go wspierał. Dlaczego? Co mu takiego zrobiłam? Tylko go kochałam, może i aż, Bo u mnie ciężko o miłość. Nie obchodziłoby mnie nic, co robi, gdzie jest, gdzie wychodzi, ile ma treningów i czy ma czas dla mnie raz na tydzień czy raz na miesiąc. Chciałabym po prostu czuć że mam go przy sobie, że mam osobę dla której chodziłabym do szkoły, uśmiechała się i żyła pełnią życia. Każdy widzi jakim jest skurwysynem, ale nie ja. Ja go widzę idealnie, chodzący ideał. Cudowny, po prostu go miłuję. Ale odrzucenie mnie zniszczyło, tytułowo zmarnowana. Dzisiaj go widziałam, stał przed szkołą, po co? Dlaczego mi to robi, dlaczego muszę go oglądać z takiej bliskiej odległości? Prawie się popłakałam, łzy w oczach od razu. Nie chcę go widzieć, chcę zmienić szkołę. Żeby go nie oglądać, żeby zapomnieć i się odseparować...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz